Musiałam stanąć w pierwszy rzędzie, bo jestem nowa. Po mojej lewej stronie stał Bieber, a po prawej Roul, a dalej Ron. Pani Martin (nazwisko choreografki) stanęła na samym przodzie.
- Powtarzajcie to co ja robię.
Kobieta zaczęła robić jakieś ruchy. Najpierw był krok w przód, krok w lewo, obrót, krok w tył, krok w prawo i obrót. Łatwe. Wszyscy powtarzaliśmy te kroki chyba z dziesięć razy. Gdy już wszyscy byli gotowi pokazała nam następne kroki. Nie było ich za wiele, bo powiedziała, że na razie przerobimy tylko pierwszą połowę układu. Pani Martin jakimś gestem ręki kazała włączyć piosenkę. Po chwili można było usłyszeć z głośników Crimnal. Wszyscy zaczęli tańczyć. Kobieta odwróciła się w naszą stronę i zaczęła się każdemu przyglądać. Co chwile kogoś poprawiała. Po jej minie wywnioskowałam, że jest wkurzona takimi "ciotami". Dobrze, że mi nie zwróciła uwagi, bo bym jej pokazała prawdziwą Jessice Momsen. Choreografie musieliśmy powtarzać jakieś dwadzieścia razy. Dalej już nie tańczyliśmy, bo cała grupa opadła na ziemie.
- Dobra, to koniec na dziś ! - krzyknęła kobieta.
***
Wieczorem rozpakowałam walizki i zadzwoniłam do Miley. Opowiedziałam
jej o całym dzisiejszym dniu. Nasza rozmowa trwała jakieś dwie godziny.
Potem gadałam z Mikem, ale ta rozmowa trwała tylko pół godziny, bo
chłopak musiał iść obejrzeć swój ulubiony serial. Nawet nie wiem jaki.
Po rozmowach ustawiłam budzik na ósmą rano. Po kilku minutach zasnęłam.O ósmej rano obudził mnie budzik. Leniwym krokiem ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam zęby. Zrobiłam makijaż i uczesałam włosy w niedbałego koka. To został mi tylko strój. Podeszłam do szafy w poszukiwaniu zestawu na dziś. Wybrałam czarne rurki, tego samego koloru bluzkę i różową koszulę. Z dolnej szafki wyciągnęłam czarne szpilki. Wychodząc z pokoju wzięłam telefon oraz kartę. Spojrzałam na wyświetlacz urządzenia, który wskazywał godzinę dziewiątą trzydzieści. Wyrobiłam się przed czasem.
Po kilku minutach byłam już w sali i czekałam na całą grupę. Na moje nieszczęście był już pan gwiazdka. Usiadłam na krześle, które stało w rogu. Po chwili do sali wszedł jakiś chłopak, którego wcześniej nie widziałam. Miał jasno brązowe włosy i nie były one zbyt krótkie. Był ubrany w ciemne dżinsy i niebieską koszulkę. Wydawało mi się, że skądś go znam. Bieber uśmiechnął się do niego i podszedł do niego. Przywitał się z nim jakimś męskim uściskiem i zaczęli o czymś rozmawiać. Nie słyszałam o czym, bo mówili strasznie cicho, jakby nie chcieli, żebym nic nie słyszała. Co za chamy. Chłopak w brązowych włosach był trochę niszy od Biebera. Może o jakieś sześć centymetrów.
Szybkim krokiem ruszyłam do mojego pokoju. Po chwili usłyszałam głos. Dobrze wiedziałam do kogo należy.
- Ej, blondyna. - zaśmiał się Bieber. Odwróciłam się w jego stronę.
- Czego ? - warknęłam na niego.
- Jessica, tak ? - zapytał się chłopak stojący obok.
- Znamy się ? - spojrzałam się na niego.
- Nie pamiętasz mnie ? - zaśmiał się.
- Jaśniej mów.
- Chaz Somers. - uśmiechnął się w moją stronę. Zatkało mnie.
- Przyjaźnisz się z Bieberem ?
- Tak, a co ? Zatkało ?
- Nie, wcale. - zaśmiałam się. - Muszę iść. - odwróciłam się w przeciwną stronę i szybkim krokiem ruszyłam do pokoju.
Normalnie nie wierzę, że Somers się przyjaźni z Bieberem. Może zacznę od tego skąd go znam. Więc tak. Poznaliśmy się rok temu na jakieś imprezie. Byłam z Miley. W klubie można by powiedzieć, że go zbajerowałam. Chłopak się chyba we mnie zauroczył, bo chciał mój numer telefonu, a potem codziennie do mnie dzwonił z prośbą o spotkanie. Zgadzałam się, bo chciałam się nim trochę zabawić. Gdy się o tym dowiedział wkurwił się na mnie i powiedział, że nie chce mnie znać. Nie byłam załamana, lecz szczęśliwa, że wreszcie mu to powiedziałam. Nie mieliśmy potem ze sobą żadnego kontaktu aż do teraz. Teraz pewnie będzie wszystkim o mnie opowiadać jaką to ja jestem suką. Ale ja się zmieniłam. Może nie do końca, ale tak minimalnie. Kurwa, na pewno już wszystko wypaplał Bieberowi. Chyba będę musiała pogadać z Chazem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz