sobota, 3 listopada 2012

Rozdział piętnasty.


- Siadaj. - rozkazałam przyjaciółce. Posłusznie wykonała czynność. Sama usiadłam obok niej. Dziewczyna spojrzała na mnie delikatnie się uśmiechając.
- Mów. - westchnęłam. Nie wiedziałam dokładnie od czego zacząć.
- Całowałam się z Bieberem. - palnęłam prosto z mostu. Odwróciłam wzrok. Nie chciałam patrzeć na wyraz jej twarzy. Zapewne zrobiła wielkie oczy i gapi się pewnie na mnie jak na idiotkę, ale się myliłam..
- Serio !? - wrzasnęła.
- Nie kurwa. Na niby. - spojrzałam na nią. Na jej twarzy był wielki uśmiech. Z czego ona się tak cieszy ? Że się całowałam z tym debilem ? Chyba za dużo se wyobraziła. Trzeba to wyprostować.
- Jak to się stało ? Kiedy to było ? Jak się czułaś ? - zadawała kolejne pięć tysięcy pytań. Nie słuchałam jej już po trzecim.
- Skończyłaś ? - warknęłam na nią. Miley zamilkła. - Po pierwsze to on mnie pocałował i tyle. Nie myśl se za wiele, że się kurwa w nim zabujałam czy coś. - odparłam wściekła. Dziewczyna się nie odezwała. Może to i lepiej ? Pewnie gdyby jej nie powiedziała tego to by chciała mnie z nim zeswatać. Zresztą jak zawsze, ale nie będę do tego wracać. [...]
- Przepraszam. - dziewczyna przerwała ciszę, która panowała między nami dość długo.
- Zapomnij. - opowiedziałam poprawiając włosy. - Idziemy na ciacho ? - zapytałam towarzyszkę na co się szeroko uśmiechnęła. Zrozumiałam to jako odpowiedzieć na tak. Wyszłyśmy z pokoju kierując się do restauracji gdzie zjadłyśmy słodycz jak i wypiłyśmy pyszną kawę.
- Mike wraca za dwa dni. - czy z jej twarzy zniknie wreszcie ten szeroki smajl !? Ja się pytam.
- Wiem. - odparłam. - I co z tego ? - zapytałam rozkoszując się sernikiem.
- No nic. Tak tylko mówię. Musielibyśmy spędzić trochę czasu. - chciałam coś powiedzieć, ale niestety do naszego stolika podszedł nie kto inny niż Bieber.
- Musimy pogadać. - spojrzał na mnie tymi swoimi słodkimi tęczówkami. Tak zgadza się. Wiem co mówię i to jest prawda. Pan gwiazdka ma ładne oczy. Któż by się spodziewał.
- Ostatnia rozmowa ci nie wystarczyła ? - odparłam. Chłopak poprawił swoje blond włosy w specyficzny sposób, bo jakby, że inaczej.
- Nie o to chodzi, ale i tak musimy do tego wrócić. - uśmiechnął się zadziornie.
- Nie sadzę, żeby była taka potrzeba. - odwzajemniłam uśmiech.
- Ej, to ja nie będę wam przeszkadzać. Zadzwonię potem. Pa. - spojrzałam na nią robiąc wielkie oczy. No jak ona może mnie teraz zostawić ? Dziewczyna pocałowała mnie w policzek i szepnęła mi na ucho "powodzenia". Z uśmiechem na twarzy wyszła. Wzięłam ostatni łyk kawy po czym wstałam z fotela i ruszyłam w stronę wyjścia. Niestety, głupia Jessica nie pomyślała o tym, że pan "mam zajebiste włosy" może iść za nią. Zaklęłam pod nosem. Stanęłam w holu opierając się o ścianę. Chwile potem Bieber stał obok mnie.
- Jest tak potrzeba. - już chciałam otworzyć usta, ale niestety szatyn mnie wyprzedził. - Nie mów, że nie. Nie skończyliśmy ostatnio. - zrobiłam lekki grymas. - Przyszedłem w innej sprawie. - odetchnęłam z ulgą. W duchu odprawiałam swój taniec radości. - Scoot załatwił na pojutrze koncert, a za pięć dni jest gala na której mamy występ.
- Tyle ? - zapytałam. Chłopak kiwnął głową twierdząco. W sumie to cieszyłam się, że Braun wreszcie coś załatwił, bo od ostatniej chorobie Biebera nie występowaliśmy. - To nara. - uśmiechnęłam się słodko. Bieber podszedł do mnie bliżej na chyląc się nad moją twarzą.
- Nie unikniesz tej rozmowy. - szepnął mi do ucha. - Wiesz o tym ? - zapytał odgarniając mi kosmyk włosów.
- Grozisz mi ? - zapytałam patrzą się w jego oczy.
- Może. - odpowiedział i odszedł ode mnie.
    Poszłam do swojego pokoju. Od razu wybrałam numer do Miley. Wygarnęłam jej to, że mnie zostawiła. Dziewczyna mnie przepraszała, ale co z tego ? Ja tylko powiedziała to, żeby więcej tego nie robiła. Ale jak to Miley, pewnie nie raz jeszcze to zrobi. Trudno. Jakoś se poradzę. Co mi on może zrobić ? Nic.
Rozmawiałyśmy jeszcze o Mikeu, ponieważ ktoś nam przerwał tą rozmowę. Przyjaciółka była chyba podniecona tym, że nasz przyjaciel przyjeżdża. Przecież nie widziałyśmy go ponad dwa tygodnie. Bez przesady. A tak w ogóle to bardzo mnie zdziwiło, że oni dość szybko wrócili. Mieli chyba być tam miesiąc o ile się nie mylę. Czy oni coś knują czy ukrywają przede mną ? A to zagadka.
Oczywiście poinformowałam Miley, żeby nie liczyła na to, że z nią pojadę na lotnisko przywitać Mikea z powodu iż mam koncert. Co za pech. Akurat za dwa dni. Powiedziałam jej także o gali. Nie byłam tym zadowolona, ponieważ nie lubię takich typów imprez. Mam nadzieję, że będzie ona jakaś na luzie czy coś. No i liczę na afterparty. Dawno nie imprezowałam i powiem szczerze, że trochę mi tego brakuje. W ogóle to przypomniało mi się to, że Mike ma urodziny w sierpniu u to jeszcze na początku. Nie ma co, ale jakąś imprezę muszę mu zrobić jako dobra przyjaciółka. Na szczęście jest trochę czasu, ale trzeba już zacząć nad tym myśleć. Będę potrzebowała pomocy Miley i tylko jej. Nie lubię ja ktoś mi się wtrąca w moje plany. Mike kończy siedemnaście lat, więc trzeba zrobić czadową imprezę. Oczywiście kochana Jessica się tym zajmie. [..]
Rozmowę z Miley przerwała nam jej mama, która kazała jej kończyć. Niestety, posłuszna przyjaciółka pożegnała się ze mną i tak oto się zakończyła nasza rozmowa. Nie miałam nic innego do roboty więc poszłam spać. Zasnęłam dość szybko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz