- Muszę zadzwonić do mamy. - odwrócił się w moją stronę. Właśnie skończyliśmy powtarzać kolejne układy. Aktualnie mamy krótką przerwę.
- No i ? - zapytałam odkładając butelkę z wodą, którą trzymałam w ręku.
- Oddaj telefon. - powiedział łagodnie. Wstał z sofy i podszedł do mnie wystawiając dłoń w moim kierunku.
- Coś za coś. - wytknęłam mu język po czym wyminęłam go i wyszłam z pomieszczania kierując się w stronę sceny.
- Wkurwiasz mnie. - zaśmiał się chłopak. Zatrzymałam się i odwróciłam w stronę szatyna.
- Ty mnie też. - uśmiechnęłam się słodko. On tylko coś mruknął pod nosem po czym podszedł do mnie.
- Czego chcesz ? - zapytał po krótkiej ciszy.
- Nie wiem. Muszę się zastanowić. Na razie masz ten swój skarb - podałam mu urządzenie. - ale pamiętaj, że jesteś mi coś winien. - Bieber wziął telefon po czym odszedł wpisując coś na ekranie.
*
- Dobra kochani! - krzyknął Scoot. - Idźcie się przebrać zaraz zaczynamy koncert. Wszyscy ruszyliśmy w stronę garderoby gdzie Ryan przygotował wszystkim stroje. Włożyłam ubranie po czym moją twarzą zajęły się makijażystki i fryzjerki. Siedziałam na krześle chyba z pół godziny, a co minute przychodziła inna osoba i coś poprawiała. Normalnie miałam dość. Gotowa poszłam na swoje wyznaczone miejsce i czekałam aż wreszcie zabrzmiały pierwsze takty love me. Za kulisami było już słychać tłum piszczących fanek co mnie strasznie irytowało. To będzie mój pierwszy występ na scenie i mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Po kilki minutach pojawiła się gwiazdka. Nagle wszyscy stanęli w wielkim kole i zaczęli się modlić. Sama też dołączyłam, bo głupio było stać z boku. Po wspólnej modlitwie można było usłyszeć DJ, który już rozkręcał "imprezkę". Wreszcie można było usłyszeć pierwszą zaplanowaną piosenkę. Bieber razem z dwoma tancerzami ruszył na scenę. Ja z kolejnymi tancerzami i jedną tancerką czekaliśmy na refren. Po chwili usłyszeliśmy go. Weszliśmy na scenę i zaczęliśmy robić swoje.
Love me, Love me. Say that you love me //
Kochaj mnie, kochaj mnie, powiedz, że mnie kochasz.
Fool me, Fool me. Oh how you do me //
Okłamuj mnie, Okłamuj mnie. I tak zawsze to robisz
Kiss me, Kiss me. Say that you miss me //
Pocałuj mnie, pocałuj mnie. Powiedz, że za mną tęsknisz.
Tell me what I wanna hear. Tell me u love me //
Powiedz mi, co chcę usłyszeć. Powiedz mi kochaj mnie
Po skończonym moim show oczywiście byłam wykończona. Scooter był ze
mnie dumny, że poradziłam sobie z moim pierwszym występem. Nie powiem,
ale sama jestem dumna. Została jeszcze piosenka Baby i możemy jechał do
hotelu. Akurat do tej piosenki nie tańczę z czego się cieszę. Usiadłam
na krześle obok Brauna i zaczęłam wpatrywać się w ekran na którym był
wyświetlany koncert. Bieber zaczął śpiewać drugi refren. Było to
straszne. Co linijkę kaszlał. Tańczyć to on w ogóle tego nie robił. Co
jakiś czas wykonał jakiś ruch. Całą sytuacje uratował chyba Ludacris.
Gdy znów przyszedł czas na Biebera to się załamałam. Było jeszcze
gorzej. Na szczęście chłopak zaśpiewał tylko dwie linijki.Kochaj mnie, kochaj mnie, powiedz, że mnie kochasz.
Fool me, Fool me. Oh how you do me //
Okłamuj mnie, Okłamuj mnie. I tak zawsze to robisz
Kiss me, Kiss me. Say that you miss me //
Pocałuj mnie, pocałuj mnie. Powiedz, że za mną tęsknisz.
Tell me what I wanna hear. Tell me u love me //
Powiedz mi, co chcę usłyszeć. Powiedz mi kochaj mnie
Baby, baby, baby, oh // dziecko, dziecko, dziecko, nieee
I thought you'd always be mine // Myślałem, że zawsze będziesz moja
- Dziękuje Wam, że przyszliście. Kocham Was ! - wykrzyczał po czym zszedł ze sceny.I thought you'd always be mine // Myślałem, że zawsze będziesz moja
- Co to było !? - krzyknął Scooter.
- Scoot, ja Cię przepraszam, ale - zakaszlał.
- Idźcie się przeprać. Jedziemy za pół godziny.
*
-
Kiedy będziemy ? - wyjęczał Bieber. Marudził jak stara baba. Cały czas
zadaje to samo pytanie. Dość już miałam. - Duszno tu. Mogę otworzyć okno
? - zapytał się Kennego. - Tylko żeby was nie przewiało. - zaśmiał się mężczyzna.
- Otwórz. - zwrócił się w moją stronę. Na życzenie "księżniczki" otworzyłam lekko okno.
- Nie dobrze mi ! - wyjęczał.
- Ja pierdolę ! Skończ marudzić. - krzyknęłam w jego stronę.
- Ej. Spokój, bo zaraz na piechotę będziecie szli. - odwrócił się w naszą stronę Braun po czym wrócił do rozmowy z Hamiltonem.
- Bardzo chętnie.
- Spać mi się chcę. - szatyn położył głowę na moich kolanach. Normalnie mam go dość.
- Ty w ciąży kurwa jesteś czy co !?
- Przestańcie krzyczeć, bo naprawdę wysiądziecie stąd ! - podniósł głos mężczyzna.
- On chętnie wysiądzie ! - wskazałam na chłopaka, który leżał.
Wszyscy się śmieli jak głupi do sera. Co za debile. Nie ogarniam ich. Później się już nikt nie odezwał. Każdy wie jaki jest Scooter. Najwyżej później się zemszczę na szatynie. Oparłam się plecami o drzwi i spojrzałam na leżącego Biebera. Miał przymknięte oczy i spokojnie oddychał. W duchu się modliłam, że zasnął. szturchnęłam go delikatnie w ramię. Nie drgnął. Uśmiechnęłam się delikatnie. Niestety staliśmy w ogromnym korku. Strasznie mi się nudziło. Z tych nudów zaczęłam bawić się włosami Biebera. Wszyscy patrzyli na mnie jak na idiotkę, ale co tam. Niech se znajdą własne zajęcie.
- Bieber, wstawaj. - szturchnęłam go delikatnie w ramię na co zareagował i otworzył swoje powieki. - Dojechaliśmy. - chłopak leniwie usiadł po czym wyszliśmy z samochodu. Spojrzałam na niego. Wydawało mi się, ale on był chyba rozpalony. Przyłożyłam mu rękę do czoła. - Scoot, on ma chyba gorączkę. - mężczyzna podszedł do nas i sam powtórzył moją czynność.
- Idźcie do pokoju. Pójdę z Kennym po jakieś lekarstwa.
Jak Scooter kazał tak zrobiliśmy. Poszliśmy do pokoju i już chciałam iść się położyć do mojego łóżeczka, ale wtedy sobie pomyślałam o Bieberze. Nie wiem czemu. Przecież to najgorszy pajac na świecie, a jednak Jessica musi pokazać swoje chamskie serce.
- Rozbieraj się i kładź do łóżka. Masz może jakiś termometr czy coś ? - zwróciłam sie w stronę chłopaka.
- Pewnie Carin ma. - powiedział tak cicho, że ledwo co go usłyszałam.
- Zaraz wrócę, a jak przyjdę to masz być w łóżku. - po tych słowach poszłam do Carin.
Gdy tylko jej powiedziałam, że Justin się nie najlepiej czuje to chciała biec do niego. Nie chciałam, żeby go męczyła więc oznajmiłam jej, że się nim zajmę. Spojrzała na mnie jak na idiotkę. Sama dobrze wie, że nie lubię pomagać innym, ale cóż. Wzięłam termometr i wróciłam do pokoju. Na sofie leżeli rozwaleni Jason i Chaz, bo którzy by inni.
- Bieber w łóżku ? - zapytałam ich.
- Chyba, a co mu ? - odezwał się Jason kierując sie w stronę swojego pokoju.
- Źle się czuje. - weszłam do pomieszczenia, gdzie szatyn leżał przykryty białą kołdrą. Usiadłam obok niego i podałam mu termometr. Chłopak wziął urządzenie po czym włożył go do ust. Po kilku sekundach było słychać pikanie. Spojrzałam na mały wyświetlacz. 39,4. Zaklęłam pod nosem po czym odłożyłam urządzenie na stolik. Położyłam dłoń na jego czole. Niestety gorące. Wiedziałam, że temperatura będzie co chwile zwiększać. Teraz tylko zostało czekanie na Scootera. Po jakiś pięciu minutach przyszedł "wybawca", który podał mi siateczkę z lekarstwami. Chciał zostać, ale mu nie pozwoliłam. Nie lubię jak ktoś mi si wtrąca, a dziś nie mam ochoty na kłótnie. Wysypałam całą zawartość siatki na łóżko. Zaczęłam przeglądać wszystkie lekarstwa. Postanowiłam, że podam mu jakąś tabletkę. Wyciągnęłam z pudełka jedną tabletkę, a resztę lekarstw położyłam na stoliku. Wzięłam wodę mineralną, którą otworzyłam i podałam chłopakowi razem z tabletką. Z grymasem na twarzy połknął ją i popił wodą.
- Prześpij się. - uśmiechnęłam się delikatnie. Wzięłam od niego butelkę, którą zamknęłam zakrętką. - Dobranoc. - zgasiłam lampkę i ruszyłam w stronę drzwi.
- Dobranoc. - usłyszałam zachrypnięty głos Justina. Wyszłam z pomieszczenia zamykając drzwi. Poszłam do swojego pokoju i od razu położyłam się do łóżka wcześniej przebierając się w luźniejsze ciuchy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz