sobota, 3 listopada 2012

Rozdział ósmy.


    Cały dzień siedzę na łóżku i zastanawiam się nad wczorajszym dniem. Doszłam do wniosku, że nic nie rozumiem. W tym momencie chciałabym wszystko naprawić, lecz wiem, że to dla mnie za trudne i nie potrafię. W sumie to ja nie wiem do końca co chcę zrobić. Najłatwiej by był uciec stąd i wyjechać, ale wiadomo, że nie ucieknie się od problemów, w końcu to one nas znajdą. To się nazywa życie. Tak zgadza się. Jessica wie co to życie. Kto by się spodziewał. Ale wrócimy do przyjaciół. Ostatnio zaniedbałam Miley, a jeszcze bardziej Mike'a. W ogóle nie wiem co się u nich dzieje. Zresztą sami się nie odzywają więc winna nie jest tylko i wyłącznie moja. Kogo ja oszukuje. Pewnie mają mnie dość i się nie odzywają do mnie. Ugh.. co raz bardziej siebie nienawidzę. Druga sprawa to rodzinna. Już dłuższy czas nie mam z nimi kontaktu, a szczególnie z ojcem. Z matką czasami uda mi się pozmawiać jak ma czas w pracy, ale rzadko tak jest. W sumie to nie wiem czemu się przejmuje ojcem. Przecież to on nie chciał ze mną rozmawiać i nie pozwolił mi spełniać marzeń. Niech się pierwszy odezwie i przeprosi. Matka mówiła coś, że się o mnie martwi i w ogóle. Ciekawe od kiedy.
    Po godzinnych rozmyśleniach postanowiłam zadzwonić do Mike'a. Tak, do Mike'a. W pierwszej kolejności muszę do niego, a to tylko dla tego, że ja nawet nie wiem kiedy on wyjechał i nie mam pojęcia co się u niego dzieje. Poszukałam w spisie kontaktów przyjaciela i kliknęłam zieloną słuchawkę. Pierwszy sygnał, drugi sygnał, trzeci.. nie odbiera. Może jest zajęty ? To pierwsze pytanie, które mi się nasunęło. W sumie to może nie chcę ze mną gadać ? No trudno. Ja muszę z nim porozmawiać. Kliknęłam po raz kolejny jego numer. Znowu sygnały i poczta głosowa. Próbowałam chyba z pięć razy i dopiero za szóstym razem odebrał.
- Cześć Mike. - powiedziałam pewna siebie.
- No proszę. Królewna Jessica se przypomniała o PRZYJACIELU ! - powiedział dając duży nacisk na ostatnie słowo. Źle się zapowiada.
- Mike, posłuchaj mnie. To jest bardzo ważne więc mi nie przerywaj ! - krzyknęłam do słuchawki. W odpowiedzi usłyszałam tylko jego milczenie. - Wiem. Nie powinnam mówić tego przez telefon, ale przecież nie mamy jak się spotkać. - westchnęłam. - Zacznę od tego, że trochę mi głupio, że się nie odzywałam od dwóch tygodni i dopiero teraz się odzywam.
- Rozumiem Jessica. Masz inne towarzystwo, a teraz przepraszam, ale muszę kończyć. Cześć. - i się rozłączył.
    Wiedziałam, że mnie tak potraktuje. W sumie to nie wiem czy Mike to mój przyjaciel czy dobry kolega. Co ja mówię ! Przecież znamy się od piaskownicy, kocham go jak brata i zależy mi na nim ! Dobra, muszę dać mu trochę czasu. Sobie też powinnam. Odezwę się pod koniec tygodnia i wytłumaczę mu na spokojnie. Teraz powinnam napisać do Miley. Tak, napisać. Nie potrafię się do niej tak po prostu odezwać. Pewnie se teraz myślicie, że jestem jakąś idiotką czy coś, a może i to prawda ? Nie wiem. Napisałam do Miley krótkiego sms'a:
"Przepraszam Miley, Jessica."
    *
- Wyjeżdżamy w trasę ! - krzyknął Scooter na całą salę. Aktualnie mieliśmy dopracować trzy ostatnie układy, których uczyliśmy się przez dwa tygodnie. No, ale jak to Braun zarządził sobie zebranie. - Trasa będzie trwać trzy tygodnie. Musicie dopracować parę układów. Meg was poduczy. - spojrzał w stronę kobiety i dalej kontynuował. - Jutro godzina szósta zbiórka w hollu ! - krzyknął, a wszyscy zaczęli jęczeć. Na twarzy mężczyzny było widać, że jest wkurzony.
- Przestańcie marudzić ! - krzyknął Bieber. Nie powiem, ale trochę mnie zatkało.
    Gdy byłam już w pokoju postanowiłam się spakować. Z szafy wyciągnęłam walizkę i trobę. Zaczęłam układać wszystkie potrzebne rzeczy. Nie było ich wiele. Postanowiłam nie brać za dużo. Pakowanie zajęło mi cztery godziny. Sporo czasu, ale trudno. Walizki położyłam przy drzwiach. Później poszłam do łazienki wziąć kąpiel.
    Po kąpieli wygodnie ułożyłam się w łóżku. W ogóle to nie wspomniałam o Emily. Więc tak. Dziewczyna nocuje aktualnie u przyjaciółki. Zostaje u niej miesiąc. Jak dla mnie to trochę lepiej, bo mogę się zająć sobą. Miley sama mówiła, że chociaż będę mieć czas dla siebie. No właśnie. Wczoraj z Miley przegadałyśmy całą noc plotkując na wszystkie tematy. Pogodziłyśmy się i postanowiłyśmy poświęcać sobie więcej czasu. Jak wróci oczywiście.
    Wstałam równo z budzikiem. Wzięłam szybki prysznic po czym zrobiłam makijaż i związałam włosy w wysokiego kucyka. Następnie ubrałam się w naszykowane ciuchy, czyli czarne rurki i niebieską bluzę z kapturem. Wzięłam torby i wyszłam z pokoju zatrzaskując drzwi.
    Na dale pożegnałam się z mamą mówiąc jej, że jedziemy w trasę i obiecałam dzwonić jak najczęściej. Po pożegnaniu wyszłam na zewnątrz. Na parkingu czekał już trzy autokary. Zrobiłam wielkie wow, a to tylko dla tego, że nie spodziewałam się, że pan gwiazdka ma taką wielką ekipę. Po chwili przyszedł Scooter i zaczął czytać kto gdzie będzie jechać. Wpadło na to, że będę w pierwszym autokarze z Bieberem, Chazem, Jasonem, zespołem gwiazdki, jakiemuś dwoma laskami i dwoma kolesiami. Trudno się mówi, ale ja zawsze mam takiego pecha. Posłusznie podałam panu kierowcy walizkę, a torbę wzięłam na ramię i weszłam schodami do pojazdu. Ruszyłam na tyły. Usiadłam na jakąś sofę, która stała trochę na końcu. Torbę rzuciłam gdzieś obok wyciągając z niej tableta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz