Siedziałam z komórką w dłoni zastanawiając się czy zadzwonić do niego. Wybrałam jego numer i już chciałam wcisnąć zieloną słuchawkę, ale się wycofałam. Jednak muszę to zrobić. Przecież cała ekipa nie musi wiedzieć jak to Jessica wykorzystała Chaza. Ale to głupio brzmi. Przecież do łóżka nie poszliśmy. Dałam mu tylko jakąś malutką nadzieję, że będziemy razem. Ale jak mu powiedziałam o tym to strzelił focha i się do mnie więcej nie odezwał, aż do teraz. Trudno, muszę do niego zadzwonić. Po raz drugi wybrałam numer i wcisnęłam w odpowiednim miejscu na wyświetlaczu. Po trzech sygnałach ktoś odebrał.
- Hallo ? - usłyszałam głos Biebera. Za jakie grzechy on musiał odebrać.
- Daj Somera do telefonu. - powiedziałam oschle.
- Niestety - westchnął. - Chaz nie może podejść do telefonu.
- Słuchaj, ja się ciebie nie pytałam czy może. Masz mi go dać.
- Co chcesz ? - zapytała osoba z którą chciałam rozmawiać.
- Posłuchaj mnie uważnie. Jeżeli zaczniesz opowiadać wszystkim o tym jak cię zwodziłam to będziesz mieć przejebane.
- Grozisz mi ? - zaśmiał się.
- Ja cię tylko ostrzegam. Żegnam. - rozłączyłam się.
Odłożyłam telefon na stolik obok łóżka i podeszłam do biurku. Usiadłam wygodnie na krześle i otworzyłam laptopa. Przetarłam delikatnie wszystkie klawisze i włączyłam urządzenie. Po trzech minutach widziałam na ekranie pulpit. Na pasku zadać wcisnęłam ikonkę Firefox'a. Gdy przeglądarka mi się wyświetliła włączyłam Twittera i Facebooka. W chwili gdy się ładowały strony zmieniłam status na Skype na dostępny. Od razu pojawił mi się komunikat, że Miley zmieniła status. To będę mieć z kim pogadać. Nie zastanawiając się wcisnęłam na przycisk "zadzwoń". Po sekundzie zauważyłam przyjaciółkę w komputerze. Sama też włączyłam kamerkę.
- Hej. - uśmiechnęłam się do niej.
- No siema. - odwzajemniła. - Właśnie miałam do ciebie dzwonić. Mam sprawę.
- Coś się stało ? - zapytałam smutno
- Nie. - zaśmiała się. - Mam do ciebie wielką prośbę. - zrobiła błagalną minę.
- Mów. - zaczęłam kręcić bezsensownie myszką. Wcisnęłam na wcześniej załadowane strony i się na nich zalogowałam.
- Bo ja jutro wyjeżdżam do dziadków, a Emily nie chcę jechać. Już pokazała swój foch i i nie ma zamiaru się stąd ruszyć. No, ale nie ma się kto ją zająć. - westchnęła. - Mogłabyś się nią zaopiekować ?
- No jasne ! - krzyknęłam wesoła. - Przyda mi się tu jakieś towarzystwo jak ciebie i Mikea nie będzie.
- Serio ? - zrobiła wielkie oczy i się uśmiechnęła.
- Oczywiście. To o której jutro lecicie ?
- O 16 będziemy na lotnisku, a o 17 odlatujemy. - zrobiła lekki grymas. No tak, Miley nienawidzi samolotów.
- Spoko. To ja będę o 16 i zabiorę Emi. - klasnęłam w dłonie.
- Dziękuje. Będę ci wdzięczna do końca życia. Siostra na pewno się ucieszy. Dziękuje.
- Hahaha.. Przestań mi tak dziękować, bo to wkurwia. - zaśmiałam się.
- Okej. Ja kończę. Muszę się spakować. - zrobiła smutną minę. - To do jutra. Pa.
- Cześć. - posłałam jej całuski i rozłączyłam się.
No to zajebiście. Będę mieć przy sobie normalne towarzystwo. Będę miała z kim pogadać, poplotkować itp. Dobra to teraz ogarnę fejsa i twitta. Posprawdzałam kto co dodał. Jakieś nudy na tych stronach. Po chwili się wylogowałam i wyłączyłam komputer. Na serio przyda mi się tu jakieś towarzystwo, bo tu nudno. Postanowiłam, że pójdę na salę poćwiczyć. Z szafy wyciągnęłam czarne leginsy oraz w tym samym kolorze długą luźną tunikę z nadrukiem. Wybrałam jeszcze czarne conversy. Przygotowany zestaw włożyłam na siebie i wyszłam z pokoju kierując się do sali.
Weszłam do pomieszczenia i od razu skierowałam się do wielkiego urządzenia muzycznego. Po kilku minutach ogarnęłam cały sprzęt. Po chwili usłyszałam pierwsze nuty Just tonight. Stanęłam na środku sali przodem lustra. Zaczęłam się poruszać to piosenki. Gdy usłyszałam refren zaczęłam śpiewać.
Just tonight I will stay // Tej nocy, zostanę
And we’ll throw it all away // I odrzucimy to wszystko
When the light hits your eyes // Kiedy światła uderzają w twoje oczy
It’s telling me I’m right // To mówi mi że mam rację
And if I, I am through // I jeśli mam, to całkowitą
Then it’s all because of you // To wszystko przez ciebie
Just tonight // Tej nocy
Gdy piosenka się skończyła usiadłam w siadzie skrzyżnym na podłodze. Po
chwili usłyszałam klaskanie w dłonie, a potem głos, który należał do
Biebera. Chwile później stał obok mnie.And we’ll throw it all away // I odrzucimy to wszystko
When the light hits your eyes // Kiedy światła uderzają w twoje oczy
It’s telling me I’m right // To mówi mi że mam rację
And if I, I am through // I jeśli mam, to całkowitą
Then it’s all because of you // To wszystko przez ciebie
Just tonight // Tej nocy
- Ładnie śpiewasz. - uśmiechnął się.
- Pytałam cię o zdanie ? - odwróciłam się jego stronę.
- No nie, ale przecież to nie ma znaczenia czy się zapytałaś czy nie.
- Mówisz jak filozof. - zaśmiałam się. Chłopak usiadł obok mnie.
- To źle ? - zapytał zdziwiony.
- Za dużo mówisz. - klepnęłam go delikatnie w ramię.
Wstałam z mojego miejsca i podeszłam do stolika na którym znajdowały się butelki z wodą. Wzięłam jedną do ręki i próbowałam otworzyć, ale mi nie wyszło. Bieber to zauważył i podszedł do mnie z uśmiechem.
- Mógłbyś ? - podałam mu butelkę, a on jednym ruchem odkręcił ją.
- Proszę. - oddał mi butelkę razem z nakrętką. Wzięłam kilka małych łyków i zakręciłam plastik.
Między nami nastała cisza, której nienawidzę. Chciałam coś powiedzieć, ale zawsze mi brakowało tego jednego słowa. To dziwne, bo zawsze potrafię coś powiedzieć. Nawet jakąś głupotę, a teraz nic. To jedno brakujące słowo psuje mi każdą moją kwestię. Po kilku minutach chłopak przerwał tą ciszę najgłupszym pytaniem.
- Czemu tak potraktowałaś Chaz ? - spojrzał w moje oczy, a ja w jego. Były takie brązowe jak dwie okrągłe czekoladki. Były one nasycone wielką ilością czekolady. Mimowolnie na mojej twarzy zagościł uśmiech. Po krótkim czasie się ocknęłam.
- Teraz to ci nie powiem. - odwróciłam twarz w lewą stronę by tylko nie patrzeć na jego oczy.
- Jasne. Jak będziesz gotowa to mi powiesz ? - zapytał z nadzieją.
- Tak. Dam ci znać. - co ja powiedziałam !? Przecież nie mogę mu tak po prostu wszystko opowiedzieć. To by było głupie.
- Fajnie. To ja idę. - uśmiechnął się ostatni raz i poszedł.
Boże święty, Jezu Chryste, matko boża.. Co ja do kurwy zrobiłam !? Co to miało być ? Przecież to tylko oczy. To Biebera oczy ! I jeszcze ta cisza. Muszę się ogarnąć. Wdech i wydech. Trudno, będę musiała mu to powiedzieć, albo się jakoś zręcznie wywinąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz