sobota, 3 listopada 2012
Rozdział piąty.
Obudziłam się dokładnie z budzikiem. Szybkim krokiem ruszyłam do łazienki. Po odbytej porannej toalecie wybrałam ciuchy na dziś. Ubrałam biało-czarną spódniczkę, biały gorset oraz czarną a'la marynarkę. Z szuflady wyciągnęłam trzy różne naszyjniki. Wszystkie były dość długie. Wybrałam jeszcze pięć różnych pierścionków. Poszłam do łazienki gdzie zrobiłam prostego koka, którego upięłam wsuwkami, a grzywkę przeczesałam tradycyjnie na lewą stronę. Do makijażu użyłam czarny i biały cień, tusz do rzęs, kredkę oraz błyszczyk. Obejrzałam się w lustrze i wyglądałam jak zwykle pięknie. Zaśmiałam się. Wzięłam torebkę w kolorach mojego zestawu. Włożyłam do niej komórkę, portfel, chusteczki, błyszczyk oraz kartę do drzwi.
Na próbie byłam punktualnie o dziesiątej. Na sali wszyscy się już rozgrzewali. Dołączyłam do nich i sama zaczęłam rozciągać moje ciało. Po dziesięciu minutach moje ciało było rozluźnione i gotowe do tańca. Pani Martin kazała ustawić się w tradycyjny sposób. Każdy stanął na swoje miejsce. Kobieta zaczęła pokazywać ruchy naszej kolejnej choreografii. Po chwili z głośników można było usłyszeć In Your Head.
Próba skończyła się o czternastej. Pięknie, mam tylko dwie godziny. Zadzwoniłam po taksówkę, która przyjechało w ciągu trzech minut. Wsiadłam do niej i podałam miejsce celu. Podróż trwała ponad półtorej godziny. Na moje nieszczęście staliśmy w korkach. No, ale mądra Jessica przewidziała to i wyjechała wcześniej z hotelu. Zapłaciłam taksówkarzowi należną sumę i szybkim krokiem ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Przed wejściem zobaczyłam całą rodzinkę Callenów.
- Miley ! - krzyknęłam na całe lotnisko.
- Hej. - wyszczerzała się. Podbiegłam do niej i przytuliłam ją z całych sił.
- Dzień dobry. - przywitałam się z jej rodzinką. Odpowiedzieli mi tym samym. - Hej młoda. - uśmiechnęłam się do Emily.
- Jessica ! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się zgodziłaś. - przytuliła mnie.
- Nie ma za co. - zaśmiałam się.
Po kilku minutach usłyszałam głos kobiety, która poinformowała pasażerów o odprawie. Grzecznie pożegnałam się z rodzicami przyjaciółki, a potem z Miley. Po pożegnaniu zabrałam Emi i razem odjechałyśmy taksówką do hotelu. Po całej godzinie dotarłyśmy na miejsce.
- Dlaczego mnie przygarnęłaś ? - ostatnie słowo zacytowała palcami.
- A czemu nie ? - spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. - Słuchaj, robię to tylko dlatego, bo nie mam tu żadnego towarzystwa. Po drugie robię to dla Miley, a po trzecie nie chcę żebyś miała spieprzone wakacje. Dla mnie wydajesz się być okej. - uśmiechnęłam się w jej stronę.
Dziewczyna rozpakowała swoje bagaże. Wpierw zrobiłam miejsce w szafie i szufladzie. Niestety dla niej zostało mało miejsca, bo boska Jessica miała za dużo rzeczy. No, ale ja nie mam zamiaru nosić codziennie te same rzeczy. O godzinie dwudziestej trzeciej Emily poszła spać. Sama też położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Moje myśli krążyły na temat osoby Biebera. Jak ja mogłam się zgodzić, aby opowiedzieć mu o sytuacji z Somerem !? Ale ja jestem głupia. Nie rozumiem jak to mogło się stać. Musze teraz przemyśleć jakiś monolog.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz