poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział dwudziesty

Otworzyłem powoli powieki podnosząc głowę z biurka. Poczułem ból w karku. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Ręką rozmasowałem bolące miejsce choć to nic nie pomogło.Westchnąłem. Wstałem z krzesła na którym przesiedziałem kilka godzin. Wyciągnąłem komórkę w celu sprawdzenia godziny. 7:07. Ostatnio mam szczęście do takich typów godzin.
Odwróciłem się w stronę łóżka, aby sprawdzić czy dziewczyna dalej śpi. Puknąłem lekko w biurko. Jessica nawet nie drgnęła co oznaczało, że spała. Stałem cały czas w tym samym miejscu i patrzyłem na blondynkę. W pewnej chwili wpadłem na pomysł, który pewnie nie będzie podobał się Jessice.
Otworzyłem szufladę biurka z której wyciągnąłem jakiś notes i długopis. Wyrwałem z małego zeszytu jedną kartkę, wziąłem długopis do ręki i napisałem krótki liścik do blondynki. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Schowałem notes i długopis z powrotem na miejsce.Wziąłem karteczkę do ręki i podszedłem do śpiącej dziewczyny. Położyłem zapisany papier na stolik nocny obok butelki wody tak, aby ją zauważyła. Zerknąłem ostatni raz na Momsen, zaśmiałem się cicho i wyszedłem z pokoju. Będzie fajna zabawa. [..]

Perspektywa Jessici

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Wczoraj musiałam przesadzić z alkoholem. Pewnie coś głupiego zrobiłam. Skrzywiłam się na tą myśl. Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się. Rozejrzałam się po pokoju. Na ziemi leżała moja sukienka, którą miałam ubraną na imprezie. Musiałam być bardzo zmęczona, że rzuciłam ją na podłogę. Wyciągnęłam telefon spod poduszki. Odblokowałam ekran i spojrzałam na godzinę. 14:28. To sobie pospałam. Poczułam suchość w gardle. Wzięłam butelkę wody z szafki nocnej i wzięłam duży łyk. Od wiele lepiej. Odłożyłam butelkę na miejsce i wstałam z łóżka. Sukienkę, która leżała na ziemi, podniosłam i poszłam z nią do łazienki wcześniej wyciągając z szafy zestaw na dziś. [..]
Umyta, ubrana i wymalowana włączyłam komputer. Posprawdzałam kilka stron, aby zbić wolny czas. Gdy znudziło mi się przeglądanie stron, zaczęłam ogarniać trochę w pomieszczeni, bo był tu mały bałagan. Nienawidzę, gdy jest syf w pokoju. Lubiłam, gdy wszystko było poukładane. Pochowałam wszystkie ubrania, które leżały w różnych kątach. Gdy już wszystko poukładałam, pościeliłam łóżko. Jedna rzecz przykuła moją uwagę. Na ziemi leżała mała karteczka. Schyliłam się po nią, rozłożyłam ją i zaczęłam czytać.
Dziękuje ze noc. Byłaś cudowna. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy.
Justin
Że co!? Otworzyłam szerzej oczy i przeczytałam jeszcze kilka razy. Nie mogłam uwierzyć, że ja i Justin.. Nie! Nawet tego nie potrafię powiedzieć. To nie możliwe. Przecież ja bym nigdy nie przespała się z nim! Boże. Usiadłam na łóżku i zaczęłam głęboko oddychać. Starałam cokolwiek przypomnieć sobie z tej nocy. Nic, zupełnie nic. Film ucina mi się po tym jak razem z Miley siedziałyśmy przy barze. Schowałam kartkę do szuflady i mocno nią trzasnęłam. Wzięłam kartę do pokoju i wyszłam z pomieszczenia. Musiałam porozmawiać z Bieberem. Musiałam mu powiedzieć, że to co się stało tej nocy nic nie znaczy. Trochę się bałam tej rozmowy nawet nie wiem czemu. Westchnęłam i ruszyłam na dół. [..]
Weszłam do jadalni. Rozejrzałam się po wielkim pomieszczeniu i wzrokiem zaczęłam szukać Biebera. Był tam. Siedział z kolegami. Rozmawiali o czymś. Westchnęłam i ruszyłam w stronę chłopaków. Gdy tylko stałam za Justinem, chrząknęłam. Szatyn od razu zareagował i odwrócił się w moją stronę. Uśmiechnął się lekko i wstał z krzesła.
- Możemy pogadać? - zapytałam trochę nieśmiało. Bieber kiwnął głową i ruszył w stronę wyjścia. Spojrzałam na chłopaków i poszłam za Justinem.
- O czym chcesz rozmawiać? - zapytał, gdy byliśmy już w holu.
- Powinieneś się domyśleć - zagryzłam wargi. Bieber zaśmiał się. Głupia reakcja. 
- Mów - włożył ręce do kieszeni spodni i popatrzył na mnie.
- Ta noc - wzięłam głęboki oddech - Zapomni - szepnęłam.
- Jasne - wzruszył ramionami jakby go nie obchodziło co przed chwilą powiedziałam. Zaraz, chwila. Co on powiedział?
- Słucham? - otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na szatyna.
- Powiedziałem jasne.
- Wiem co powiedziałeś - w sumie chciałam to od niego usłyszeć, ale jakoś smutno mi było, że ma na to.. wylane? 
- To w czym problem? - zapytał głupio się uśmiechając.
- Nie ważne - ominęłam go i ruszyłam w stronę wind. Wcisnęłam guzik, który zapalił się na zielono. Po chwili poczułam czyjeś ręce na biodrach i bardzo dobrze znane perfumy.
- Uwierzyłaś w ten liścik? - szepnął mi do ucha. Ciarki przeszły mi po plecach. Poczułam ciepło, które czułam za każdym razem, gdy szatyn był bardzo blisko. Zaraz, zaraz..
- Uwierzyłaś w ten liścik? - powiedziałam to samo co przed chwilą on powiedział. Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego czekoladowe oczy. - O czym ty mówisz?
- Nie przespaliśmy się razem - zaśmiał się. - Myślałem, że taka osoba jak ty nie uwierzy w jakiś głupi liścik - Nic nie było? On sobie ze mnie żarty robi? Poczułam złość, ogromną złość. Chciałam go uderzyć, ale powstrzymałam się.
- Ciebie pojebało!? - krzyknęłam mu prosto w twarz. - Zejdź mi z drogi - wyminęłam go i ruszyłam do schodów.
- Wiesz - usłyszałam jego głos tuż obok mnie. Zatrzymałam się i stałam z zaciśniętymi rękami. - Gdybym zgodził się na twoją pieprzoną propozycję, wylądowalibyśmy w łóżku! - krzyknął. Jaką propozycję? O czym on mówi? - Nie pamiętasz nic? - stanął na przeciw mnie. Kiwnęłam przecząco głową, a on się zaśmiał. - Chciałaś się ze mną przespać - otworzyłam ze zdziwienia usta. To niemożliwe. Nigdy bym się z nim przespała. 
- Na pewno nie - szepnęłam. Po raz kolejny się zaśmiał.
- A jednak - syknął. - Wkurwiasz mnie!
- Ja ciebie? To ty mnie wkurwiasz! Ciągle mnie całujesz i - nie dane było mi skończyć.
- To po co kurwa za każdym razem odwzajemniasz!? - i tym pytaniem mnie zgasił. Czemu ja odwzajemniałam? Przecież ja go nawet nie lubię. Nienawidzę go. - Właśnie - szepnął i odszedł. [..]
Siedziałam w pokoju i nie miałam pojęcia co robić. Było grubo po 23 więc nie dzwoniłam do Miley czy Mikea. Po tej wymianie zdań z Bieberem poszłam do przyjaciół. Trochę z nimi pogadałam. Mike podziękował za wspaniałą imprezę. Trochę się pośmialiśmy, ale ja cały czas miałam w głowie Justina. Nie wiem dlaczego ja się tak nim przejmowałam. Przecież był mi obojętny. Nie interesuje mnie jego osoba, a jednak martwiłam się o niego. Pamiętam jak kiedyś z siostrą Miley, Emily wróciłyśmy z zakupów.  
Idąc w stronę pokoju usłyszałyśmy głośne krzyki.
Krzyki należały do Justin i Jeydona. No właśnie, Jeydon. Dawno go nie widziałam i bardzo się z tego cieszyłam
- Zobaczysz. Nim się obejrzysz, a już nie będziesz tym sławnym Bieberkiem, którego wszyscy kochają ! - wydarł się Wale.
- Zajebiście ! Skończyłeś już czy dalej będziesz pierdolił, że mnie zabijesz czy kurwa co !? - krzyknął Bieber. Spojrzałam w jego stronę i dostrzegłam krew, która leciał mu z nosa. Chciałam do niego podejść, ale bałam się Wale. Nie wiem czemu. Może przez jego słowa ?

Pamiętam jak w tamtym momencie serce podskoczyło mi do gardła. Pewnie Emily również
- Skończę z tobą prędzej czy później, ale nie sam. - zaśmiał się złośliwie.
- Nie potrafisz sam ? - zapytał się gwiazdor wycierając o rękę krew.
- Chuj cię to obchodzi ! - krzyknął prosto w jego twarz. - Sam czy nie i tak zginiesz. Jesteś za słaby. - w tej chwili moje oczy wyglądały jak dwie pięciozłotówki. Jeydon obrócił się w naszą stronę i dopiero teraz nas spostrzegł. Popatrzył się na nas złowrogo po czym odszedł. Byłam w szoku.
Ten jego wzrok. Gdy na nas popatrzył jeszcze bardziej się przestraszyłam. Nie wiedziałam do czego Wale jest zdolny.
Emily szturchnęła mnie lekko w ramię i wtedy się ocknęłam. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę chłopaka. [..] Spojrzałam w jego oczy w których dostrzegłam łzy, które po chwili znajdowały się na jego policzkach. W tamtym momencie chciałam go pocieszyć, przytulić. Wszystko byle nie płakał. Podeszłam do niego bliżej, a chłopak się we mnie wtulił. Poczułam się jakoś dziwnie, inaczej.
Dziwne, inaczej. Przyspieszony oddech, mocniejsze bicie serca i te pieprzone motyle w brzuchu. Justin był jedyną osobą przy której czułam to. 
Był smutny. Na jego widok chciało mi się płakać. Nie wiem czemu, ale tak było. 
Czemu? Bo nie lubiłam, gdy on był smutny. Kiedy on był smutny, ja byłam smutna. 
Pamiętam jak kiedyś poszłam na salę gdzie ćwiczymy układy. To było jeszcze przed tym wydarzeniem z Jeydonem. Just tonight I will stay - do tej piosenki tańczyłam jak i śpiewać. Justin w pewnej chwili wszedł na salę i musiał mi się przyglądać i słuchać mojego wycia, bo potem powiedział, że ładnie śpiewam. Wkurzyłam się na niego. Po jakieś dłużej chwili zadał pytanie o Chaza.
Spojrzał w moje oczy, a ja w jego. Były takie brązowe jak dwie okrągłe czekoladki. Były one nasycone wielką ilością czekolady. Mimowolnie na mojej twarzy zagościł uśmiech. [..] odwróciłam twarz w lewą stronę by tylko nie patrzeć na jego oczy.
Prawie zawsze jak patrzę w jego oczy, uśmiecham się. To taki odruch.
- Tylko się mu stanie krzywda przez ciebie to nie wiem co ci zrobię.
Pamiętam jak powiedział to Chaz, gdy wyszłam z pokoju Jeydona. Nigdy nie pozwolę by Justinowi stała się krzywda. 
- [..] Nie wiem czemu, ale pomogłam twojemu przyjacielowi. Nie myśl sobie, że chcę mu pomóc.
Chcę mu pomóc. Nawet jeśli nie będzie chciał pomocy ode mnie.
- Pewnie Justina też se owiniesz wokół palca, a potem oddasz go Jeydonowi ?
- Nigdy bym tego nie zrobiła ! - krzyknęłam.
Nigdy bym tego nie zrobiła. Przenigdy. Nawet bym o tym nie pomyślała.
- Kocham go jak własnego brata i nie chcę żeby stała mu się krzywda. Nie chcę żeby cierpiał. Zrozum to w końcu co to jest przyjaźń. [..] Usiadłam pod ścianą i chciało mi się płakać. W tamtym momencie dotarło do mojego serduszka co to naprawdę jest przyjaźń. Może nie do końca wiedziałam, ale po części.
Chaz miał rację. Nie mogłam zachowywać się tak w stosunku przyjaciół. Tak, byłam beznadziejną przyjaciółką. Zrozumiałam, że źle robię dzięki Chazowi. To on mi uświadomił to, ale do mojego serca dopiero dotarło kiedy powiedział te słowa. 
Pamiętam jak pojechaliśmy w trasę. 
Spojrzałam na jego usta po czym w oczy. To było trochę głupie ? Nie wiem. Dość dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. I znowu te oczy ! Boże święty ! Co to ma być ? Szatyn przybliżył się do mnie tak, że między naszymi twarzami były jakieś dwa centymetry. Czułam jego oddech na szyi. Tą chwilę przerwały otwierające się drzwi i dobrze mi znane śmiechy, które należały do Somersa i Greena. W duchu byłam szczęśliwa, że się pojawili.
Tak bardzo chciałam tego pocałunku, ale musiał go przerwać Chaz i Jason. Chętnie bym ich udusiła. 
Pamiętam jak po koncercie wracaliśmy samochodem do hotelu. Justin był chory. Miał gorączkę. Martwiłam się o niego. 
Któregoś dnia, gdy byliśmy już w LA, razem z Jasonem, Chazem i Justinem siedziałam w barze gdzie jedliśmy kolacje. Green i Somers poszli wtedy na imprezę. Razem z Justinem poszliśmy do wind. W holu stał ojciec szatyna. Był pijany. Ledwo trzymał się na nogach. Między mężczyzną, a piosenkarzem doszło do kłótni. Gdy jego ojciec odszedł weszliśmy do windy.
- Twój ojciec ? - zapytałam szeptem.
- Ja nie mam ojca. - po jego policzkach znowu zaczęły łzy płynąć. Zaczynam żałować, że zadałam to pytanie. 
To było najgłupsze pytanie jakie mogłam zadać. Żałowałam, że je zadałam. Bardzo żałowałam.
Potem poszliśmy do Justina pokoju. Nie chciałam go zostawiać, a on nie chciał być sam. Wtedy otworzył się i powiedział mi wszystko, chyba wszystko.
- Obiecaj. - spojrzał mi prosto w oczy. - Obiecaj, że nigdy nikomu tego nie powiesz.
- Obiecuję. Obiecuję Justin. - po raz kolejny szatyn się we mnie wtulił.
Dotrzymam obietnicy. Nikomu nie powiem o tej historii. Obiecałam, a obietnice trzeba dotrzymać.
Potem Justin zaczął zadawać mi różne pytania.
- Byłaś kiedyś zakochana ? - zapytał ni stąd ni zowąd.
- Nie i nie mam zamiaru tego przeżywać. Jest to dla mnie dalekie uczcie i niech tak zostanie. [..]
 
- Dla ciebie miłość nie istnieje ? - zapytał, wręcz wyglądało to na stwierdzenie. Kiwnęłam potwierdzająco głową. - Gdy wreszcie zakochasz się zrozumiesz. I nie mów mi, że nigdy nie poczujesz tego uczucie. Nie unikniesz tego. - uśmiechnął się do mnie. 
Zrozumiałam. Poczułam to. Miał rację. Nie uniknę tego uczucia.
Następny dzień był również dziwny. Pomogłam Justinowi pozbyć się narkotyków choć wiem, że nie na zawsze. Zabrałam go na moją ulubioną łąkę. Tam stało się coś, czego się nie spodziewałam.
Szatyn zbliżył się do mnie takim sposobem, że czułam jego oddech na sobie. Czułam zapach mięty i perfum jakie używał. Zrobiło mi się cieplej, gdy poczułam ten zapach. Tak ciepło, że nie zważałam uwagi, że przed chwilą było mi zimno i nie obchodziło mnie to, że mam na sobie tylko krótkie spodenki i cieniutką bluzeczkę. Jego zapach zamącił mi w głowie..
Spojrzałam w jego oczy w których mogłam ujrzeć maleńkie iskierki radości. Jakim sposobem były wywoływane, nie mam pojęcia. Chłopak podążył moimi śladami. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Zbliżył się bardziej do mnie.
Nie pocałujesz mnie. Pomyślałam twardo. Byłam pewna, że tego nie zrobi. Nie chciałam tego, lecz wszystko we mnie krzyczało: Pocałuj mnie, do cholery!
Przymknęłam oczy. Po chwili delikatnie musnął moje usta. Myślałam, że chciał zrobić tylko to, ale gdy poczułam jego rozgrzane wargi na moich nie chciałam tego skończyć. Przegryzłam jego dolną wargę. Pocałował mnie. Oddałam pocałunek. Lewą dłoń zarzuciłam na jego szyi kładąc na karku, a prawą wplatając we włosy. Szatyn swoje dłonie położył na moich biodrach. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Wiedziałam, że źle robię. Chciałam to zakończyć, ale nie potrafiłam. Nie potrafiłam oderwać się od jego malinowych ust, od jego uścisku, od jego zapachu..
- Przepraszam. - wysapał w moje usta.
Wkurzyłam się. Chciałam tego pocałunku. Bardzo chciałam. Tą chwilę nigdy nie zapomnę. To był nasz pierwszy pocałunek. Pokłóciliśmy się.
- Co ty sobie myślałeś ? Że zakochałam się w pieprzonej gwiazdce ? - zaśmiałam się.
Źle myślał. Nigdy nie zakocham się w pieprzonej gwiazdce tylko w niesamowitym piosenkarzu.
I impreza. Pamiętam jak poprosiłam Justina o to, aby spędził czas z Mikeem na imprezie.
- Jasne, ale będziesz musiała mi to jakoś wynagrodzić - uśmiechnął się cwano i musnął swoimi wargami mój policzek. - Słodko się rumienisz - i znowu się uśmiechnął. Zaraz, zaraz.. Co on powiedział !?
- Ja się nie rumienię ! - krzyknęłam. Przecież ja się nigdy nie rumienię ! 

Szczerze to nigdy się nie rumieniłam. To był chyba pierwszy raz.
Potem poszliśmy sale. Wtedy znowu mnie pocałował. Tym razem przerwała nam Miley.
Justin zbliżył się do mnie patrząc w oczy. Zrobiłam to samo. Czułam zapach jego perfum. Po chwili poczułam jego usta na moich. Musnął delikatnie moje usta. Chciałam pogłębić pocałunek. Nie wiem co mną w tedy kierowało. Po chwili usłyszałam głośne chrząknięcie. Oderwaliśmy się od siebie. Justin podskoczył jak oparzony. Skutkiem było to, że się przewrócił i walnął głową o keyboard aż mu kapelusz spadł. Spojrzałam na niego z rozbawieniem.
Co się stało po imprezie? Starałam sobie przypomnieć cokolwiek. Musiałam zrobić coś głupiego. Justin by się tak nie zachował jak dziś. Muszę sobie przypomnieć co było tej nocy.
Zagryzłam delikatnie dolną wargę i stanęłam tuż obok niego. Spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem. Nic nie powiedziałam. Zbliżyłam swoją twarz do jego tak, że czułam jego perfumy. Po chwili wpiłam się w jego wargi. Delikatnie musnęłam je, raz, drugi. Chłopak bardziej mnie do siebie przeciągnął na co się uśmiechnęłam. Pchnęłam go na łóżko, które stało za nim. Usiadłam na nim okrakiem i po raz kolejny wpiłam się w jego wargi. Jedną rękę wplątałam w jego włosy, a drugą położyłam na karku. On swoje dłonie położył na moich plecach. Odwzajemniał każdy mój pocałunek. Z sekundy na sekundę było nam coraz bardziej gorąco. Oddechy stawały się coraz bardziej nie równe. Nasze serca biły jak oszalałe. Zaczęłam odpinać jego koszulę nie odrywając się od jego warg. 
 - Jess - wysapał w moje usta. Nie zareagowałam. Nie przerwałam czynności. - Jessica, stop - oderwał się od moich warg i złapał mnie za nadgarstki. Byłam zaskoczona jego zachowaniem, spojrzałam mu w oczy.
- Nie podoba ci się ? - spytałam ledwo sklejając zdanie. Zepchnął mnie delikatnie na łóżko i wstał. Podszedł do okna zapinając koszulę.
- Nie o to chodzi - odpowiedział. Stanęłam obok niego. Wpatrując się w okno po raz kolejny zadałam pytanie.
- A o co ?
- Jesteś pijana !
- Wcale nie jestem ! - prychnęłam i usiadłam na łóżku.

Boże. Dlaczego ja musiałam się tak upić? Ostatni raz. Obiecuje to sobie.
Byłam wściekła na siebie. Musiałam przeprosić Justina. Musiałam powiedzieć mu coś ważnego. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Daleko nie musiałam iść, bo chłopak miał pokój obok mnie. Zapukałam w nie mocno tak, aby usłyszał. Po chwili w drzwiach pojawił się on. Wyglądał idealnie jak zawsze.
- Justin, przepraszam - powiedziałam łamiącym się głosem. W oczach zebrały mi się łzy. Było mi cholernie głupio. Za to wszystko, a szczególnie za ostatnie wydarzenie.
- Stało się coś? - zapytał niczego nieświadomy. Weszłam do pokoju, bo nie chciałam, aby cały hotel słyszał naszą rozmowę. Szatyn zamknął drzwi i spojrzał na mnie.
- Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam Justin - rozpłakałam się jeszcze bardziej. Chłopak podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego.
- Shh - piosenkarz zaczął głaskać mnie po włosach. Jego dotyk uspokajał mnie. - Co się stało? - szepnął mi do ucha. I znowu te ciarki. Odsunęłam się od niego niechętnie i spojrzałam w jego cudowne oczy.
- Byłam głupia - zaśmiałam się. Chłopak spojrzał na mnie lekko zdziwiony. - Nie rozumiesz? - zapytałam choć dobrze znałam odpowiedź. Szatyn pokręcił głowę przecząco. - Zrozumiałam coś ważnego Justin - przybliżyłam się do niego tak, że mogłam poczuć jego oddech. - Coś bardzo ważnego - szepnęłam tuż przy jego ustach, które po chwili musnęłam. Chłopak był w szoku, bo na początku nic nie zrobił. Dopiero po chwili się ocknął. Lekko się uśmiechnął i przyciągnął mnie bardziej do siebie. Ręce wplątałam w jego włosy delikatnie je czochrając. Pogłębiłam pocałunek. Justin podniósł mnie do góry i nie przerywając pocałunku ruszył w stronę łóżka na które powoli mnie położył. Piosenkarz nachylił się nade mną, rękami podpierając się obok mojej twarzy i spojrzał mi w oczy. Również spojrzałam w jego oczy. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Położyłam lewą dłoń na jego karku. Szatyn zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Odchyliłam lekko głowę i przymknęłam oczy. Po chwili Justin jeździł językiem po mojej szyi i dekolcie. Zaśmiałam się, bo trochę mnie to łaskotało. Chłopak spojrzał na mnie i również się zaśmiał. Poczułam na plecach jego zimne dłonie. Zadrżałam. Jus przybliżył twarz do mojej i pocałował mnie. Na początku pocałunek był delikatny, ale po chwili przerodził się w coś wielkiego. Atmosfera z sekundy na sekundy była bardziej gorąca. Szatyn ściągnął ze mnie koszulkę, rzucił ją na ziemię i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się do niego dając znać, że wszystko jest w porządku. Pchnęłam go tak, że to on teraz leżał. Usiadłam na nim okrakiem. Podwinęłam jego koszulkę do góry. Jego klata była nieziemska. Widziałam drugi raz, ale teraz mogłam przyjrzeć się jej dokładnie. Zagryzłam wargi. Justin pomógł mi ściągnąć z niego koszulkę. Przejechałam opuszkami palców po jego klacie. Ręką zjechałam na jego guzik od spodni. Zerknęłam na chłopaka, który delikatnie się uśmiechał. Nachyliłam się nad jego twarzą i musnęłam jego wargi.
- Zostaniesz ze mną? - szepnął. Kiwnęłam twierdząco głową. Zeszłam z chłopaka i usiadłam na łóżku. Justin wstał i podszedł do szafy. Wyciągnął jakąś koszulkę, którą rzucił we mnie. - Ubierz - uśmiechnął się. Wzięłam t-shirt i poszłam do łazienki. Zdjęłam buty i spódniczkę i włożyłam fioletową bluzkę Justina. Umyłam twarz i przepłukałam usta. Wyszłam z pomieszczenia biorąc ze sobą ubrania i buty. Szatyn spojrzał na mnie, uśmiechnął się po czym wszedł do łazienki. Ciuchy, które miała w ręku położyłam na fotel, który stał obok okna. Po chwili z łazienki wyszedł Justin. Rzucił ubrania, które miał wcześniej na sobie w to samo miejsce co ja po czym położył się na łóżko. - Chodź - chłopak poklepał miejsce obok siebie. Uśmiechnęłam się i położyłam obok niego. [..]

~~~~~~

WESOŁYCH ŚWIĄT ! <3
Wreszcie napisałam nowy rozdział. Przepraszam, że musieliście tak długo czekać.
Dziś jest Wigilia i z tej okazji dodałam rozdział. Taki mały prezent dla Was.
Rozdział jest dłuższy. Przyspieszyłam akcję. Jessica miała dopiero w około 30
rozdziale zrozumieć, że coś czuje do Justina. Mam nadzieję, że się nie gniewacie.

Jak Wam się podoba rozdział ? Komentujcie :)
Do następnego <3

8 komentarzy:

  1. O ludu ! W głowie mam ułożone co mam napisać , ale jakoś nie dam rady przelać tego tutaj, i nie wiem dlaczego ,co mnie bardzo irytuje ! ; o
    Rozdział magiczny ! <3 Ja naprawdę nigdy w życiu nie przeczytałam równie wspaniałego rozdziału . ; ) Równie dobrze wiem , że powiesz , że wcale nie jest taki dobry i takie tam . Z naszej perspektywy [czytelniczek] wygląda to zupełnie inaczej , piszemy to , co uważamy za stosowne , bo przecież nie pisałybyśmy , że jest jakiś genialny , gdyby taki nie był ! Kurde , trochę namotałam , ale mam nadzieję , że ogarniesz o co mi chodzi . xd
    Najbardziej w tej notce spodobało mi się to , kiedy przywoływałaś fragmenty z poprzednich rozdziałów i Jessica je tak jakby komentowała < np. - [..] Nie wiem czemu, ale pomogłam twojemu przyjacielowi. Nie myśl sobie, że chcę mu pomóc. Chcę mu pomóc. Nawet jeśli nie będzie chciał pomocy ode mnie > . Genialny pomysł ! ; ) Bodajże znalazłam tylko jeden błąd , zamiast 'tej' było 'tą' . Chociaż w sumie ten błąd jest prawie nie wykrywalny na tle calutkiego rozdziału . ; >
    I jeszcze jedno : przeczytałam wszystko od początku ; prawdopodobnie dlatego , że po części zapomniałam < tylko dlatego , że czytam aktualnie bardzo dużo opowiadań > , lecz gdy tylko rozpoczęłam 1 rozdział od razu wszystko mi się przypomniało , a resztę przeczytałam , w sumie sama nie wiem dlaczego ; tak mnie wciągnęło , że musiałam skończyć ; )
    Uwielbiam to opowiadanie ! Tak jakoś już się do niego przyzwyczaiłam ; kurwa jak jakiś nałóg ! ; o
    I również Wesołych świąt ! ; ) Mimo iż jest to już drugi dzień świąt i już się kończą . xd
    Mam również nadzieję , że na 'Love way' również rozdział się wkrótce ukarze ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, popłakałam się :') Dziękuje za te piękne słowa. Pierwszy raz ktoś napisał mi takie coś. Kochana jesteś. Dzięki tobie mam chęć do kontynuowania tej historii.
      Masz rację, moim zdaniem rozdział jest kiepski, ale chyba dla każdej autorki każdy rozdział jest kiepski :)
      Jakoś nie zwracałam uwagi na błędy. Chciałam już go wstawić jak najszybciej dla moich czytelniczek i jakoś nie sprawdzałam błędów.
      Aw, to miłe co napisałaś. Dziękuje Ci bardzo jeszcze raz <3
      Postaram się jeszcze w tym tygodniu napisać nowy rozdział :)
      Pozdrawiam @smileoutloud_39

      Usuń
    2. Nie ma za co i polecam się na przyszłość < 3

      Usuń
  2. boooooże .. ja nie umiem pisać komentarzy, więc się dopisuję do tego co napisała LOve Music bo naprawdę zasługujesz na tak długie i cudowne komentarze .. rozdział jest świetny ... ja żadnych błędów nie wyczaiłam, ale boże .b;kdijbinjduieruihubi no nie mam słów kocham cię i ponieważ przeczytałam dopiero teraz (po świętach), życzę ci szampańskiego, pijanego, hmm udanego, zajebistego sylwestra i żeby następny rok przyniósł więcej weny (bo to chyba dla autorek jest najważniejsze ;d) i szczęścia, miłości no i czego tam jeszcze sobie życzysz : * o i jeszcze więcej pięknych komentarzy i od groma czytelniczek :* <3 ~brutal girl

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! TO OPOWIADANIE JEST NIEZIEMSKIE! KOCHAM CIĘ <3 informuj mnie na twitterze o nowych :)) @swaggyjusteen

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG! Kocham cię! Rozdział jest cudowny. Nie spodziewałam się. Czekam na następny <3 Amelia

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest okej. Najfajniej na końcu. Czekam na kolejny rozdział, a nie będę się rozpisywać bo na fonie jest to niewygodne

    swagggerlove.blogspot.com

    P.S. Mogłabyś sprawdzić czy na Love Way w wersji dla urządzeń mobilnych w rozdziałach jest coś widać? Ponieważ ja mam tak jakby całą treść na czarno tylko tytuł biały. Jak się dowiesz to daj mi znać na bloggu lub wyślij e-mail- a (adres znajdziesz na moim blogu)

    OdpowiedzUsuń
  6. O___O rodział jest bardzo fajny : ) http://i-make-you-believe-jb.blogspot.co.uk/ zapraszam.

    OdpowiedzUsuń